Przyłbice nie, maseczki tak. Trzeba ostrej dyscypliny

polityka.pl

Paweł Walewski

PRZYŁBICE NIE, MASECZKI TAK. TRZEBA OSTREJ DYSCYPLINY

Wraz z początkiem trzeciej fali epidemii rząd zamierza zaostrzyć standardy zasłaniania nosa i ust. W innych krajach zrobiono to już dużo wcześniej.

Prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych oraz główny doradca premiera w sprawach walki z pandemią, jest dużo bardziej stanowczy niż urzędnicy resortu zdrowia. „Należy wyrzucić wszystkie pseudoochrony do kosza – zaapelował w piątek w porannym wywiadzie w stacji TVN24. – Musimy używać porządnych masek, przynajmniej masek chirurgicznych, a najlepiej z filtrem”.

Okazuje się, że rząd nie podjął jeszcze ostatecznych decyzji i trwają konsultacje z Radą Medyczną, w której jednomyślności do tej pory nie było. Owszem, eksperci nie mają dobrego zdania o przyłbicach, szalikach ani chustach, którymi wcześniej zezwolono w Polsce zasłaniać usta i nos, ale co do standardu maseczek (z jakiego materiału i z jakim filtrem?) do porozumienia w radzie nie doszło. W najbliższych dniach to się zapewne zmieni i czeka nas zaostrzenie rygorów, które wiele osób i tak lekceważyło, gdy były łagodniejsze.

Jakie maseczki? Co chroni lepiej?

Uniwersalne maskowanie twarzy to jedna ze strategii profilaktycznych zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia i amerykańskie Centra Kontroli Chorób i Prewencji (CDC) w celu spowolnienia rozprzestrzeniania SARS-CoV-2. Trzeba przyznać, że kiedy rok temu pandemia dopiero się rozkręcała, naukowcy i lekarze mieli na ten temat bardzo różne opinie i wielu wypowiadało się sceptycznie o skuteczności takiej ochrony. Dotyczy to również wspomnianych instytucji, które powinny wytyczać standardy, a na początku kategorycznie odradzały noszenie masek osobom zdrowym.

W Polsce maski trzeba nosić od 16 kwietnia. Po dziesięciu miesiącach przybyło mnóstwo badań oceniających ich przydatność i nikt nie powinien już mieć wątpliwości, że efektywne są tylko te, które spełniają normy. Zasłanianie twarzy przyłbicą, chustką lub szalikiem niewiele daje – być może to „niewiele” jest czymś więcej niż brak jakiejkolwiek przesłony, ale jeśli dziś nie ma już problemu z kupnem maski chirurgicznej lub posiadającej filtry FFP2 i FFP3, to nie powinniśmy ograniczać się do półśrodków.

Zwłaszcza że warianty koronawirusa, które zaczęły rozprzestrzeniać się w Polsce, są dużo bardziej zaraźliwe niż ten, z którym mieliśmy do czynienia kilka miesięcy temu (jest to wariant brytyjski, a w minionym tygodniu wykryto również na Podlasiu wariant z RPA). I to także jest przesłanka do tego, aby uszczelnić ochronę górnych dróg oddechowych, ponieważ zakażenie wywołują mniejsze ilości cząstek wirusów.

Łamanie norm nie wychodzi na zdrowie

W odpowiedzi na trzecią falę epidemii i pojawienie się bardziej zakaźnych wariantów wirusa niektóre regiony błyskawicznie zrewidowały swoje podejście do wymogów noszenia masek. Bawaria wprowadziła np. obowiązek stosowania maseczek FFP2, które lepiej filtrują wdychane powietrze, a w USA dr Anthony Fauci zarekomendował noszenie masek podwójnych, najlepiej w kombinacji: maska materiałowa nałożona na maskę chirurgiczną.

Z analizy wykonanej przez CDC wynika, że maseczka materiałowa zatrzymuje podczas kaszlu 51 proc. cząsteczek wydzielanego aerozolu, chirurgiczna – 56 proc. (przy ścisłym zawiązaniu za uszami – 77 proc.), zaś obie – 85 proc.

Warto zwrócić uwagę na 20-proc. różnicę efektywności zabezpieczenia przy dokładnym przyleganiu maski do twarzy, by nie było żadnych prześwitów z boku, od góry i od dołu. To wskazuje na niewielką przydatność przyłbic, które do nosa i policzków nie przylegają wcale i jedyne, przed czym chronią, to rozprysk śliny. Ale filtracji nie zapewniają żadnej.

To samo można oczywiście powiedzieć o maseczkach wykonanych w domu, z materiałów niespełniających żadnych norm takiej filtracji, w dodatku noszonych w bardzo dowolny sposób: na samych ustach, brodzie, pod nosem. Zdaniem prof. Horbana maseczki takie powinny być zakazane, ale wydaje się, że minister zdrowia przynajmniej przed weekendem nie był jeszcze do tego rygorystycznego podejścia całkowicie przekonany (sam w Sejmie pokazuje się w czarnej maseczce z wyszytą flagą Polski; podobną włożył na spotkanie z Viktorem Orbánem prezes Jarosław Kaczyński), więc pytanie pozostaje otwarte, jakie wymogi znajdą się ostatecznie w przygotowywanym rozporządzeniu.

Samowola w prawie i na ulicy

Inna sprawa, że nawet maseczki bardziej profesjonalne obecne na rynku mogą nie spełniać wymaganych norm, o czym niedawno pisała w „Polityce” Violetta Krasnowska. Ciekawe, czy jeśli rząd zobowiąże wszystkich do noszenia tego rodzaju specjalistycznych akcesoriów, równocześnie wprowadzi ściślejszą kontrolę nie tylko przestrzegania tych zaleceń, ale też jakości asortymentu, który można dziś kupić na rynku i w internecie. Pomysłowość, a właściwie cwaniactwo niektórych producentów i dystrybutorów to ewidentnie zamaskowane oszustwa, lecz służby celne oraz inspekcja handlowa przymykają na nie oko.

Trudno tę dwoistość akceptować i w majestacie prawa – jeśli zostanie ono wkrótce uszczegółowione – tolerować tę wolnoamerykankę. Zwłaszcza że nie zanosi się, abyśmy mogli przed latem z maseczek zrezygnować. Do czasu uzyskania odporności populacyjnej są one wedle ekspertów skutecznym sposobem spowolnienia rozprzestrzeniania SARS-CoV-2. Ale uwaga – w połączeniu z innymi środkami ochronnymi!

Należy więc uwzględnić i nadal przestrzegać podstawowych reguł: utrzymywania dystansu społecznego, unikania tłumów oraz słabo wentylowanych pomieszczeń, dokładnie myć ręce. Dobrze dopasowane do twarzy maski będą zaś zwiększać ich efektywność, a w konsekwencji stają się jedną z ważniejszych barier zabezpieczających przed koronawirusem.


Paweł Walewski

Od 1996 roku publicysta Działu Naukowego „Polityki”. Z wykształcenia lekarz, z zawodu od ponad 20 lat dziennikarz medyczny. Laureat wielu nagród, m.in. Grand Press, The Best Cancer Reporter Award oraz SDP. Za swoją działalność promującą edukację zdrowotną i społeczną otrzymał także tytuł Rzecznika Chorych na Raka, nagrodę Czerwonej Kokardki (przyznawaną przez środowiska osób żyjących z HIV/AIDS) oraz „Złote Pióro Farmacji”.