W tym szpitalu nikt nie zakaził się koronawirusem.

W TYM SZPITALU NIKT NIE ZAKAZIŁ SIĘ KORONAWIRUSEM. LEKARZE POKAZUJĄ, JAK SKUTECZNIE SIĘ CHRONIĆ

Szpital w Neapolu leczy pacjentów chorych na COVID-19. Placówka może pochwalić się tym, że do tej pory ani jeden członek personelu medycznego nie zakaził się koronawirusem. Dzięki temu bez zakłóceń lekarz i pielęgniarki pracują dzień i noc.

Praca w szpitalu Cotugno w Neapolu wygląda zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej. Jego pracownicy korzystają z masek przypominających bardziej gazowe niż medyczne. Lekarze i pielęgniarki mają nieprzemakalne kombinezony. Są w nich szczelnie zamknięci – całkowicie odizolowani od środowiska zewnętrznego.

Do szpitala trafiają wyłącznie pacjenci, u których zdiagnozowano chorobę COVID-19 wywołaną nowym koronawirusem. Są ich dziesiątki. Ale jak dotąd żaden z pracowników nie zakaził się. Tutejsi medycy udowadniają, że to możliwe – trzeba mieć jednak odpowiednie narzędzia, by toczyć tę walkę i przestrzegać protokołów bezpieczeństwa.

Gdy stan pacjenta w izolatce szybko się pogarsza, pielęgniarz komunikuje się z lekarzem przez drzwi. Na korytarzu przygotowuje zastrzyk. Nigdy nie wchodzi do izolatki, leki podaje przez drugie drzwi. Mimo że nie dotykał niczego wewnątrz, natychmiast ściąga jedną warstwę rękawiczek i odkaża dłonie – tak dzieje się za każdym razem. – Liczby zakażonych wciąż rosną, nie ma co do tego wątpliwości. Trafiają tu coraz młodsi ludzie. Tutaj lekarze mówią, że nie ma znaczenia, ile masz lat. Każdy może zachorować – mówi reporter telewizji Sky News Stuart Ramsay.

Lekarze z północy Włoch nie zdążyli przygotować się na epidemię, która ostatecznie pogrążyła tamtejszy system służby zdrowia, ale na południu był czas i został dobrze wykorzystany. Zasady oddzielania skażonych stref od tych czystych robią tu ogromne wrażenie. Uzbrojeni ochroniarze stoją przy drzwiach, otwierają je i zamykają za każdym pacjentem.

Sprawna organizacja pracy ułatwia leczenie pacjentów. – To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić w takich szpitalach – podkreśla doktor Roberto Parrella, dyrektor oddziału pulmonologii w szpitalu Cotugno w Neapolu. – Doktor (Giuseppe) Fiorentino organizuje dwa oddziały. To ważne, by korytarz był przedzielony. Trzeba też szkolić pracowników jak ściągać i zakładać odzież ochronną. To bardzo ważne – podkreśla.

Oddział intensywnej terapii oddzielony jest od innych oddziałów taśmą. Pracownicy służby zdrowia znajdujący się w innych oddziałach nie mogą jej przekroczyć.  – Jesteśmy oddzieleni. Na północy Włoch wielu lekarzy zachorowało. W tym szpitalu nic takiego się nie wydarzyło – zaznacza doktor Fiorentino.

Na całym świecie liczba zakażonych koronawirusem lekarzy ciągle rośnie, ale tak wcale nie musi być. Lekarze potrzebują jednak czegoś więcej niż nadziei, modlitw i wsparcia emocjonalnego – potrzebują przede wszystkim sprzętu.