Wszyscy czujemy lęk. Jak się odnaleźć.

polityka.pl

Katarzyna Czarnecka

JA, MY, ONI. WSZYSCY CZUJEMY LĘK. JAK SIĘ ODNALEŹĆ W TEJ PANDEMII?

W sytuacji, która narusza poczucie bezpieczeństwa, każdy może mieć gorszy nastrój i odczuwać niepokój, a nawet czuć się zagubiony – mówi dr n. med. Mariola Kosowicz.

Właściwie każdy z nas czuje dziś mniejszy lub większy lęk o siebie, bliskich, przyszłość. Wielu nie umie się odnaleźć w bezprecedensowej sytuacji. O tym, jak chronić swoją psychikę i jak ważna jest w tym kontekście komunikacja, poradnikowi „Ja My Oni” mówi dr n. med. Mariola Kosowicz, psycholożka kliniczna, psychoterapeutka kierująca Poradnią Psychoonkologii w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

  1. JA: Obserwuj siebie i mów o sobie

W sytuacji, która narusza poczucie bezpieczeństwa, każdy może mieć gorszy nastrój i odczuwać niepokój, a nawet czuć się zagubiony. Ważne, żeby trudnych emocji nie traktować jako czegoś złego. Każda stanowi ważną informację o tym, co w danym momencie przeżywamy.

Jeżeli odczuwasz silny lęk, to zastanów się, co może na to wpływać. Może większość dnia rozmawiasz z ludźmi, którzy tworzą obraz totalnej katastrofy, sytuacji bez wyjścia. A może co chwila sprawdzasz wiadomości i nie potrafisz skupić się na niczym innym? Zatrzymaj to. Nie karm swego lęku i rozmawiaj z ludźmi, którzy nie ignorują zagrożenia, ale nie popadają w skrajności i szukają sposobu na radzenie sobie w tej nowej, niełatwej sytuacji.

Ogranicz ilość informacji z portali i telewizji. Jeśli spojrzysz raz czy dwa razy dziennie, i tak wszystkiego się dowiesz, a nie będziesz w stanie przewlekłego niepokoju. Rzecz w tym, że przyjmując same trudne informacje, ludzki mózg wchodzi w tryb zagrożenia i skupia się na walce albo ucieczce. Powstaje błędne koło: czym bardziej się boisz, tym bardziej się nakręcasz i w pewnym momencie zatracasz jasność umysłu. Lęk, który ogranicza percepcję, sprawia, że działasz na oślep, wyolbrzymiasz problem i w efekcie odczuwasz bezradność.

Korzystny jest tylko zdrowy strach. On nie wyłącza racjonalnego myślenia i dzięki niemu zastanawiasz się nad swoimi zachowaniami i wyborami (np. przestrzegasz zaleceń związanych z kwarantanną i choć nie jest to komfortowe, potrafisz znaleźć w tym sens), jest korzystny. W trudnej sytuacji trzeba postępować najbardziej racjonalnie, jak tylko się da.

Przede wszystkim skup się na tych aspektach życia, na które masz realny wpływ. Jeżeli pracujesz w domu, nie oczekuj od siebie pełnej gotowości, a od dzieci całkowitego posłuszeństwa, bo sytuacja temu nie sprzyja. Realnie ustal możliwości zajęcia się dziećmi ze współpartnerem. Jeżeli czujesz się samotna/y, nie czekaj, aż ktoś się domyśli, tylko dzwoń do znajomych i proś o pomoc.

Jeżeli wiesz, że źle na ciebie wpływa brak aktywności, wyznacz sobie zadania, nawet mało ambitne. Posprzątaj na biurku czy w szafie, uporządkuj książki – wszystko, co pozwoli przeżyć ten trudny czas, ma sens. Ale też nie bój się nudy, nie musisz działać cały czas.

Jeśli masz depresję i jesteś pod opieką psychoterapeuty, psychiatry, być może potrafisz już samodzielnie zapanować nad atakiem lęku. Jeśli jednak czujesz, że sobie nie radzisz, skontaktuj się z lekarzem. Oni cały czas pracują – jeśli nie w gabinetach czy przychodniach, to prowadzą sesje przez telefon lub za pośrednictwem Skype′a czy WhatsAppa. A jeśli nie masz pieniędzy, odłożą płatność. I w żadnym razie nie odstawiaj leków.

  1. MY: Myślcie o bliskich

Uważajcie na to, jakie informacje docierają do dzieci. Nie rozmawiajcie przy nich o ofiarach koronawirusa, sprawdzajcie, co czytają lub oglądają w internecie, ograniczcie im dostęp do programów informacyjnych. Nie chodzi o to, żeby utrzymywać je w nieświadomości czy okłamywać, tylko dostosować przekaz do ich możliwości rozwojowych. Wczoraj kilkuletni syn mojej pacjentki miał poważne problemy żołądkowe, wymiotował, skarżył się na bóle, płakał. Okazało się, że słyszał jej rozmowę telefoniczną – mówiła o konwoju trumien z Bergamo – i przeraził się, że jeśli jego tata pójdzie do sklepu, to umrze. Oświadczył więc, że może nie jeść, byle tylko nikt nie wychodził z domu.

Kilkunastolatki rozumieją więcej, ale pamiętajcie, że ich świat – podobnie jak wasz – poważnie się zachwiał. Nie chodzą do szkoły, nie wiedzą, czy i kiedy będą przystępowali do egzaminów, mają ograniczony kontakt z rówieśnikami, mogą się czuć nadmiernie przez was kontrolowane choćby z tego względu, że są z wami w domu. Rozmawiajcie z nimi, ale nie naruszajcie ich autonomii, krzycząc, że się zamykają w swoim pokoju, albo zmuszając do zwierzeń. I obserwujcie – młodzież, która wcześniej z różnych powodów nie radziła sobie emocjonalnie, w sytuacji izolacji zaczyna przejawiać zachowania agresywne, autodestrukcyjne.

Jeśli dostrzeżecie niepokojące sygnały, delikatnie porozmawiajcie z dzieckiem i skontaktujcie się z lekarzem, psychoterapeutą. Przede wszystkim jednak nie wpadajcie w panikę. To tylko pogarsza kontakt z dzieckiem. To nie czas na kłótnie. Wprowadzajcie konstruktywne zmiany w swoim zachowaniu i postępowaniu. Dzieci biorą przykład z tego, w jaki sposób dorośli radzą sobie w trudnej sytuacji.

Nie ma powodu udawać, że jesteście nie do zdarcia, macie prawo powiedzieć, że wam też jest trudno, ale nie obarczajcie dzieci swoimi lękami. Jeśli sobie nie radzicie, poszukajcie mądrego wsparcia. Szczególnie że sytuacja przebywania cały czas razem może wzmagać napięcia i otwierać stare rany.

Wielu z was ma w rodzinie lub wśród znajomych osoby cierpiące na depresję lub inne zaburzenia psychiczne. Kontaktujcie się z nimi i jasno powiedzcie, że jesteście gotowi do pomocy. Nie pocieszajcie ich na siłę, nie oceniajcie. Co możecie zrobić? Porozmawiać, załatwić wizytę u psychiatry, wspomóc finansowo. A jeśli słyszycie, że taka osoba nie wstaje z łóżka, nie jest w stanie jeść, nie może spać, zapytajcie, czy bierze leki, lub sami skontaktujcie się ze specjalistą i dowiedzcie się, jak można jej pomóc.

Osobom przebywającym w szpitalach, nie tylko zakaźnych, w których nie ma przecież odwiedzin, postarajcie się zapewnić telefony, komputery lub tablety (można je przekazać, zostawiając na recepcji). Technologie dają nam możliwość połączeń wideo, które w tej chwili choć w części zaspokajają naszą potrzebę bycia razem.

  1. ONI: Dbajmy o tych, którzy służą

Pracownicy służby zdrowia, diagności, laboranci, farmaceuci, psychoterapeuci, psychologowie. Pracują w tej chwili pod ogromną presją, w zagrożeniu zdrowia i życia, często niedostatecznie zabezpieczeni przed zakażeniem, na kilkudziesięciogodzinnych dyżurach. Wielu potrzebuje pomocy psychologicznej natychmiast. Możemy im pomóc w miarę możliwości: składać się na obiady dla nich, szyć maseczki, wspierać ich rodziny – takie gesty są nie do przecenienia. Ale przede wszystkim szanujmy ich i ich czas.

Nie wychodźmy z domu, bo jeśli zachoruje nas kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy, oni nie wytrzymają obciążenia. Nie zawracajmy im głowy telefonami w błahych przypadkach, nie chodźmy bez wyraźnej potrzeby do przychodni. Nie okłamujmy: precyzyjnie opisujmy swoje objawy, nie ukrywajmy pobytu za granicą lub kontaktu z kimś podejrzanym o zakażenie.

Jeśli potrzebujemy pomocy, bądźmy dla pracowników medycznych życzliwi. Nie obrażajmy się, że nie jesteśmy pierwsi w kolejce, nie komentujmy, jak to mamy w zwyczaju, że nikt się nami nie zajmuje. Nie obwiniajmy ich za niedoskonałości – oni nie odpowiadają za system ochrony zdrowia, tylko za nasze zdrowie. Nie odpowiadajmy krzykiem na krzyk lub niezbyt uprzejme zdanie. Pamiętajmy, to tylko ludzie, jak my – są zmęczeni, więc mogą być poirytowani. Jeśli zdarzy się nieprzyjemna sytuacja, powiedzmy: rozumiem pani/pana stres, cenię to, co robicie, ale proszę tak do mnie nie mówić. W ten sposób opanujemy ich zdenerwowanie i dojdzie do deeskalacji niepotrzebnego konfliktu.

I najważniejsze: nie hejtujmy. Kilka dni temu zobaczyliśmy, jak się to może skończyć. Gryźmy się w język, odchodźmy od klawiatury, kiedy swoją oceną możemy kogoś skrzywdzić. Nikt nigdy nikim nie powinien poniewierać, ale teraz każda krytyka, niesprawiedliwa czy wynikająca z niewiedzy, będzie przez ludzi na służbie wielokrotnie gorzej odbierana. Po doświadczeniu więziennym Philip Zimbardo udowodnił, że człowiek zdrowy w warunkach, które przekraczają jego możliwości zaradcze, może z powodzeniem wcielać się w rolę oprawcy. Ale może również być ofiarą: podejmować zachowania, które prowadzą do konfliktów, utraty zdrowia fizycznego i psychicznego, a nawet deformacji cech charakteru. Czasami może się to skończyć samobójstwem.

Wszyscy musimy być bardzo odpowiedzialni i dojrzali. Bez tych ludzi (także policjantów, strażaków, strażników miejskich, sprzedawców, opiekunów społecznych) nasza wspólnota sobie dziś nie poradzi. Dziękujmy im, jak możemy: osobiście, na Facebooku, w internecie.

Słowem: bądźmy wyjątkowo uważni na to, co mówimy i robimy. Łączy nas problem i jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni.